2 kwietnia 2016

Jak łatwo nas zmanipulować - "Intrygantki" Eric-Emmanuel Schmitt




"Znam szepty obłoków, pieśń dzikich gęsi, kiedy lecą w kluczu do Afryki, znam marzenia kretów, miłosne krzyki dżdżownic i przeszywający dźwięk komety przecinającej niebo, ale to... tego nie znałem... to aria Hrabiny Dove sono i bei momenti z Wesela Figara*"
"Mozart. Żeby łatwiej było panu uwierzyć w człowieka...*"
Utwór wspomniany w dramacie "Gość"


Wszyscy w koło czytają Schmitta no to poczytuję i ja. Książkę wypożyczyłam z biblioteki. Trochę leżała i czekała na swoją kolej. Otworzyłam ją i... masakra! Jak ja nie cierpię tego czytać! Zawsze mi coś umyka, szczególnie opisy miejsca, sytuacji. Skupiam się na jedynie na dialogu. Sztuki teatralne powinno się oglądać w teatrze. Panie Schmitt to żeś mnie Pan zaskoczył! Poprzednie książki z jakimi miałam do czynienia, nie były sztukami teatralnymi. Teraz już wiem, że trzeba na Pana uważać i zajrzeć do środka, a nie tylko na okładkę. Pocieszałam się w duchu, że będzie to wprawka przed przeczytaniem "Romea i Julii". Zagryzłam zęby i zaczęłam czytać. Po paru chwilach czytało się już całkiem nieźle, a po kilku następnych jeszcze lepiej. Aż wreszcie całkowicie przestałam zwracać uwagę na styl. Skupiłam się na treści.

"Intrygantki" to zbiór czterech historii:

"Noc w Valognes" - kobiety wytyczają proces Don Juanowi, za to, że je w sobie rozkochał, a następnie porzucił. Okazuje się jednak, iż od pewnego czasu jest On zakochany, a te wszystkie podboje miłosne były jedynie próbą odnalezienia drugiej połowy.

"Tylko mężczyzna może tak kpić! Dla was to dyshonor przyznać, że posiadacie serce, serce spragnione, serce złamane! Tak jakby siusianie na stojąco wykluczało uczucia!*"

"Kobiety są słabe - wielki błąd, Don Juanie, bo to właśnie słabość jest głównym źródłem naszej siły. To niewidoczna broń, której istnienia nie podejrzewa żaden mężczyzna.*"

"Gość" to historia Freuda, jego zmagania z chorobą, nazistami, starciem ateizmu z wiarą w Boga, miłością do Austrii, a możliwością ratowania siebie, swojej rodziny, swojej historii.

"Wiek to abstrakcja, tak jak liczby... Pięćdziesiąt, sześćdziesiąt, osiemdziesiąt dwa?...*"

"I będzie pan ją trzymał w ramionach, pełen tego szczęścia, które jest tak bliskie beznadziei. Z tym uczuciem, że życie trzyma się tylko na cieniutkiej nitce... Bardzo słabej... I że chwilowo udało się zapobiec jej pęknięciu... To właśnie ta słabość daje siłę, by kochać...*"

Trzecia "Knebel" to monolog, który czytało mi się najlepiej. Młody człowieka - duszy, wspomina swoje życie. Swoją miłość, chorobę i śmierć.

"Wciąż cierpię. Bo cierpienie to nie jest ból - nie, tak myślą tylko weterynarze - cierpienie to sprawa wyobraźni.*"

"Jeśli więc "moja choroba" była mną, nie powinienem jej nienawidzić - nie jestem przecież wrogiem samego siebie. Jeżeli jednak wtargnęła we mnie z zewnątrz siłą, powinienem ją uważać za wroga. Ale moja choroba była mną, bo otrzymałem ją z miłości.*"

Czwarta "Szatańska filozofia" o depresji Diabła, bo nie ma już nadziei, że można zasiać ziarno zła, "dobrego" zła na ziemi, w człowieku. Okazuje się jednak, iż rozwiązanie jest o wiele prostsze niż by się wydawało, przez co ludzie wcale nie odbierają go jako czegoś związanego z szatanem.

Jak w większości swoich dzieł Schmitt daje do myślenia. Nie sposób zamknąć książki i sięgnąć po następną. Trzeba wszystko wewnętrznie przetrawić. Zerknąć jeszcze raz do zaznaczonych fragmentów (było ich sporo).

Książka pokazuje, jak niezwykle łatwo jest nas, ludzi zbajerować, zmanipulować. Wystarczy jedna intryga, jeden mały podstęp, a już całkiem inaczej działamy niż mieliśmy to zrobić jeszcze pięć minut temu. Z jak wielu manipulacji nawet nie zdajemy sobie sprawy.

Próbowałam znaleźć jakiś wspólny mianownik we wszystkich utworach, ale mi się nie udało. I nie wiem czy  zbyt płytko myślę czy za bardzo się doszukuję jakiejś spójności.  W dwóch historiach pojawia się homoseksualne uczucie, w trzech jest intryga, chociaż w monologu jej nie dostrzegłam.
A Wy jaki macie klucz do "Intrygantek"?


Tytuł oryginalny: Theatre. La Nuit de Valognes, Le Visiteur, Le Baillon, L'Ecole du diable.
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Przełożył z francuskiego Wawrzyniec Brzozowski
Wydawnictwo Znak litera nova
* wszystkie cytaty pochodzą ze zbioru "Imigrantki"

1 komentarz:

  1. Pierwszy raz słyszę o tej książce... Chyba kiedyś sięgnę po nią, ale raczej z ciekawości, na razie mam lepsze książki.
    Pozdrawiam
    Muminek
    ksiazkowa-dolina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń