21 kwietnia 2016

Islamski uchodźca nie taki straszny jak go malują! - "Ulisses z Bagdadu" Eric-Emmanuel Schmitt



"...ludzie są jak motyle, które uważają siebie za kwiaty: gdy gdzieś już osiądą, zapominają, że nie mają korzeni, biorą swe skrzydła za płatki i twierdzą, że nie pochodzą od gąsienicy."
Adam Rhodes - Where Is My home

Zdecydowanie to książka na czasie - teraz kiedy cały świat trąbi o syryjskich uchodźcach, zamachach w metrze, na stadionie, gdy zamykają granice... Zanim zaczęłam ją czytać byłam święcie przekonana, że 99% tych uchodźców to terroryści. Bo czemu nie ma kobiet i dzieci, tylko sami młodzi mężczyźni? Na bank wszyscy to ISIS! Z takim przeświadczeniem żyłam długie miesiące, aż w końcu Schmitt otworzył mi oczy. Książka uświadomiła mi dlaczego właśnie kraj opuszczają mężczyźni, a nie ich matki, siostry, żony, dzieci.
"Pewnego wieczora, gdy kładłem się na swej macie, nie mogąc już ruszyć ani ręką ani nogą, matka podeszła do mnie i powiedziała:
-Synu, chcę, abyś wyjechał. Tutaj mamy piekło..."


"Ulisses z Bagdadu" to historia młodego Irakijczyka i jego rodziny, którym przyszło, żyć za czasów Saddama Husajna, zamachu na World Trade Center, wojsk USA stacjonujących w ich kraju i ludzi pułapek. To w tym kraju Saad Saad uczy się prawa i tutaj się zakochuje. Tutaj też traci wszystko co najdroższe: miłość, część rodziny, nadzieję na lepsze jutro.
Idąc za głosem matki, ukochanej i ulubionych, zakazanych kryminałów Agaty Christie postanawia dotrzeć do Anglii. Nie jest to jednak proste zadanie. Dzięki swojemu uporowi się nie poddaje. Dzięki opatrzności ojca nie traci wiary. Dzięki swojej inteligencji brnie naprzód.

Schmitt w doskonały sposób pokazuje do jakich granic potrafi nagiąć się człowiek, jak wiele potrafi znieść, jak bardzo sięgnąć dna ,aby spełnić swoje marzenia. Telewizja pokazuje nam samochody i statki, którymi przemyca się ludzi. Ale dopiero ta książka uświadamia jak drastyczne są to warunki.
Pokazuje też nasz niewłaściwy stosunek do nielegalnych imigrantów.
"- Szczególnie ta niesprawiedliwość, Saad, której ofiarą padacie wy, nielegalni, ponieważ nikt nie chce dostrzec waszego nieszczęścia... Ludzie tacy jak ty przeszkadzają im. Lepiej się od nich odwrócić, zapomnieć o nich, niż szukać jakiegoś rozwiązania. skoro sami potrafią się jakoś wykaraskać po co im pomagać? Choć żyć im nie łatwo, to przecież mają lepiej niż tam, co? Inaczej by wyjechali prawda? Tak więc niech się zamkną, niech nie będzie ich słychać ani widać. Wtedy zapomnimy, że są... Mogą sobie żyć, ale niech to robią dyskretnie, jakby już nie żyli. I tu mój drogi Saadzie, pod waszym adresem pada największa z obelg: obojętność. Zachowujemy się tak, jakby was nie było, jakbyście nie cierpieli. gdy jest zimno, jakbyście nie krwawili, gdy jesteście ranni."

Mimo powagi problemu jaki niesie w sobie ta książka nie brakuje jej elementów humorystycznych, wszystko za sprawą ojca intelektualisty, który sypie mądrościami z rękawa.
"- Synu mój, boski Ulissesie, nie drżysz przed różanopalcą jutrzenką?
-Słucham?
-Nie marznie ci dupa o piątej rano?"


"- Widzisz, tato, kiedy mówisz mi o książkach, które kochasz, o tych powieściach, które kończą się szczęśliwie lub sprawiedliwie, dochodzę do wniosku, że pisarze są szarlatanami. Próbują sprzedać nam świat, jakiego w rzeczywistości nie ma: uporządkowany, zrównoważony, moralny! Bzdury!"

Ta książka zwieńczona jest sukcesem. Jednak nie kończy się szczęśliwie. Saad osiągnął cel, ale nie może się nim w pełni cieszyć. Jego serce deportowano z powrotem do Bagdadu...

Uważam, że jest to, obok "Dziecko Noego", oraz "Oskar i pani Róża", najlepsza książka Schmitta z jaką miałam do czynienia. Zdecydowanie trzeba ją przeczytać.

Tytuł oryginalny: Ulysse from Bagdad
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Przekład: Jan Maria Kłoczowski
Wydawnictwo: Znak

2 komentarze:

  1. A ja lubię prozę tego autora i zamierzam kiedyś przeczytać wszystkie jego książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wcielam w życie ten plan. Jedne mi się podobają, inne szału nie robią...

      Usuń