31 maja 2016

Czerwony Czerwiec - Kto podejmie wyzwanie literackie?



W czerwcu czytamy czerwone książki.

Bob Marley - Red red wine


Wpadłam na pomysł akcji: Czerwony czerwiec
Macie ochotę na odrobinę zabawy?

W czerwcu czytajcie książki, których okładka w przeważającej części ma kolor czerwony, lub w tytule mają słowo "czerwony".

Akcja startuje na portalach:
zblogowani.pl
Instagram
Facebook

Piszcie recenzje na blogach i podpinajcie do akcji na zblogowani.pl 

Róbcie zdjęcia i tagujcie #czerwonyczerwiec na Instagramie.
(Ja ze swojej strony nominuję do zabawy kilkoro swoich ulubionych blogerów.)

Nie prowadzicie bloga? Dołączcie do wydarzenia na FB i wrzucajcie zdjęcia czerwonych książek jakie udało Wam się przeczytać.

Czas akcji 1-30 czerwiec.
Na początku lipca opublikuję na blogu podsumowanie akcji.


Kto podejmuje wyzwanie??

30 maja 2016

Sherlock Holmes młodego pokolenia - "Biuro Śledcze Tomuś Orkiszek i Partnerzy: Radiowa Zagadka" Agnieszka Stelmaszyk



"Łups! Bum! Bum! Plask!
Dźwięki gitary i perkusji wzmocnione głośnikami sprawiły, że Tomusiowi aż zatrzepotało serce, miał wrażenie, że nawet ziemia drży pod jego stopami.... Wokalista Torpedy poprowadził niespodziewanych gości wprost do pomieszczenia, w którym odbywały się próby."

Luxtorpeda - Autystyczny


Pewien ważny mężczyzna w moim życiu poprosił o recenzję tej książki. Gdy zapytałam co mam napisać odpowiedział: " Napisz, że jest bardzo fajna" No, więc piszę:
Książka jest bardzo fajna.


Zakupiłam ją na Biedronkowej wyprzedaży. Jak pewnie zauważyliście na moim Instagramie, często kupuję tam książki - bo po prostu są dużo tańsze i można ich kupić więcej.
Jest to trzecia część serii (niestety dwóch pierwszych nie było). Jednak z powodzeniem można czytać każdą z osobna i w dowolnej kolejności.

Tomuś Orkiszek to kilkuletni chłopiec, który wraz ze swoimi wspólnikami: kotką Kicią, chomikiem Euzebiuszem i złotą rybką Klotyldą prowadzi biuro detektywistyczne, cieszące się ogromnym powodzeniem.

Na wstępie opisane są krótko wszystkie postaci występujące na kartach powieści.
Rozdziały są krótkie, napisane łatwym językiem. Każdy zakończony tak, aby z niecierpliwością sięgnąć po kolejny, w celu rozwiązania zagadki. A gdy już prawie zostaje ona rozwiązana przez Tomusia, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że był to fałszywy trop. Przyznam, że Autorka bardzo mnie tym zaskoczyła. Zazwyczaj tego typu książki dla dzieci są łatwiejsze do rozszyfrowania, mali detektywi podążają pewną ścieżką, a właściwy podejrzany kroczy tuż obok nich. Tu jednak rozwiązanie jest zupełnie inne  i bardzo zaskakujące.

W tej części chłopiec poszukuje złodzieja mikrofonów z rozgłośni radiowej. Podejrzany trop prowadzi do rockowego zespołu Torpeda...

Zdecydowanie polecamy wszystkim młodym Detektywom do samodzielnego czytania lub czytania przez rodziców do poduszki. Tę drugą opcję gorąco polecamy Wam do codziennego praktykowania.

Tytuł oryginalny: Biuro Detektywistyczne Tomuś Orkiszek i Partnerzy: Radiowa Zagadka
Autor: Agnieszka Stelmaszyk
Ilustracje: Anna Oparkowska
Wydawnictwo Zielona Sowa




28 maja 2016

Pozytywnie zaskoczona - Angry Birds Film



"-Hej Czerwony, jak leci? 
-Super... Jak krew z dzioba!"
Blake Shelton - "Friends" (From The Angry Birds Movie)


Nie planowałam wyjścia na ten film do kina. Nawet przez myśl mi to nie przeszło. Ale w końcu dałam się namówić chłopakom. Bo kto jak kto, ale dzieciaki to mega fani Angry Birds i to w każdej postaci. Nie powiem, zdarza mi się grać na telefonie, nawet całkiem często. Ale film? Spodziewałam się jakiegoś odmóżdżacza bez konkretnej fabuły. No bo, co niby można wymyślić o tych durnych ptakach co to się wystrzeliwują z procy i walą w zielone świnie? A tu jednak okazało się, że można wymyślić. I to bardzo sympatyczną historię. Brawo dla Jon'a Vitti!

Sceptycznie nastawiona usiadłam w fotelu. Zaczęło się śmiesznie, co dało nadzieję na sympatyczną komedię familijną. W trakcie całego filmu przewija się wiele śmiesznych sytuacji i tekstów.
"- Wprawia pan naszych gości w zakłopotanie.
- A co mam ich po schabach całować?"

Film zawiera też kilka głębszych przesłań, które dzieci powinny podświadomie z niego wyciągnąć: Nie należy się nabijać jeśli ktoś jest inny. Ludzie, którzy mają odmienne poglądy od naszych mogą mieć rację pomimo, iż się z nimi nie zgadzamy. Często idol  jest mniej wartościowy od nas samych. Wspólnymi siłami możemy pokonać nawet największe przeciwności losu.
Brzmi nieźle, prawda?

Jeśli dorzucić do tego wszystkiego dużą dawkę wybuchów, pierdów i  fabułę trzymającą w napięciu, okazuje się, że jest to film wart obejrzenia.

Mimo wcześniejszych obaw absolutnie nie żałuję, iż dałam się wyciągnąć. Ten film to naprawdę świetna zabawa.
Polecam szczególnie dla chłopaków. Chociaż na sali było sporo dziewczynek i śmiały się równie głośno.

Tytuł oryginalny: The Angry Birds Movie
Reżyseria: Clay Kaytis, Fergal Reilly
Scenariusz: Jon Vitti
Reżyseria i dialogi w polskim dubbingu: Bartosz Wierzbięta







26 maja 2016

Jak kochać to tylko Ifrita. - "ja, potępiona" Katarzyna Berenika Miszczuk




"Rozejrzałam się dookoła, chcąc przyjrzeć się dokładnie miejscu, do którego trafiłam.
Tartar był... szary."
"My Town" (Hades Song) z bajki "Hercules"


Trzecia, ostatnia i jak dla mnie najlepsza część przygód Wiktorii Biankowskiej. Nie tylko dlatego, że Piotr pojawia się tylko w niewielkiej części i tak samo jak mnie, działa na nerwy Wiktorii. 

Podobał mi się rozwój akcji, bez charakterystycznego dla pierwszej (ja,diablica) i drugiej (ja,anielica) części wpadania i wypadania rodem z Toma i Jerrego. Ze zwartą i trzymającą w napięciu fabułą. W Tartarze spotkać można wiele fascynujących postaci historycznych i mitycznych: Hitlera, Kubę Rozprówacza, Achillesa...

"- Cerber, to ja!- zawołałam szybko. - Dałam ci przecież mięsko, pyszne mięsko. Nie pamiętasz mnie? Zza głowy ratlerka wysunął się długi pysk wilczura. Pochylił się w moją stronę. Cała struchlałam. Wystarczy, że raz kłapnie zębiskami, a oderwie mi głowę i zje ją ze smakiem."

Podczas czytania można się też trochę pośmiać; z Azazela, czy zawodów o aureolę między Luckiem i Gabrielem. 

Wiktoria zostaje uwolniona z Tartaru przez miłość swojego "życia". Prawdziwą, szczerą i godną do poświęceń. Przy której Piotruś jest tylko małym, nieszczęsnym człowieczkiem. Warto oddać swoje serce dla Ifrita. Zapewne zastanawiacie się, kto to jest ten Ifrit? Tego niestety Wam nie powiem. Musicie sami przeczytać. Powiem Wam, że dla Niego warto zarywać noce...

"Przystojny ifrit poprowadził mnie do drzwi sypialni znajdującej się najdalej od piwnicy. Otworzył je i odsunął się.
Stanęłam w progu. W środku znajdowało się szerokie łoże z granatową pościelą, mała toaletka i dobrze zaopatrzony barek."

"Wziął mnie za rękę. Ostatni raz wpiłam się w jego usta. Wciąż ukryci w cieniu ruszyliśmy w stronę wyjscia do budynku, by znaleźć jakąś pustą komnatę. Gdzie będziemy sami, a ja będę mogła poddać się jego dłoniom i ustom..."

Po tej części wyraźnie widać jak autorka się rozwinęła pisząc trylogię.
Stałam się  mega fanką Katarzyny Bereniki Miszczuk na półce już czeka "Szeptucha"

Tytuł oryginalny: ja, potępiona
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Projekt okładki: Małgorzata Lichota
Fotografia z okładki: George Mayer/istockphoto.com
Wydawnictwo WAB

23 maja 2016

"Przed świtem" czytane po zmierzchu.



"I have died everyday waiting for you
Darling don't be afraid

I have loved you for a thousand years 

I'll love you for a thousand more
"
Christina Perri - A Thousand Years


Dziękuję wszystkim, którzy codziennie, od trzech tygodni, zaglądają na blog w oczekiwaniu na wpis. Przepraszam, że tak długo go nie było. Praca, dom, praca, dom..... plac zabaw... Tak wiem, tylko winny się tłumaczy. Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś lepiej zorganizować.

Czytanie książki zajęło mi sporo czasu. 716 stron to zdecydowanie nie jest lekka lektura - swoje waży. Dlatego czytałam ją głównie późnym wieczorem i nocą - po zmierzchu... Ciężko było ją upchnąć do torebki. Nie pogniewałabym się, gdyby książka podzielona była na dwa tomy. Na pewno czytałoby mi się ją o wiele szybciej.

Bardzo sympatycznie czytało mi się księgę drugą - oczami Jacoba. Można się przy niej ogromnie uśmiać. Szczególnie podczas przekomarzania Blondyny z Wilkiem:
"Hej, wiesz, co to jest, ma jasne włosy i mózg? - Dokończyłem nie czekając na odpowiedź: - Golden retriever." 
Postrzeganie świata przez Jacoba, Jego myśli i kontakty ze sforą, to była bardzo fascynująca lektura. Z niecierpliwością oczekuję na Zmierzch oczami Edwarda....

Nie widziałam drugiej części ekranizacji "Przed świtem", więc księga Bella była mi całkowicie nieznana. Ogromnie mnie pochłonęła. Przeczytałam ją najszybciej ze wszystkich, w jedno popołudnie i wieczór. Wspaniale było znów stać się Bells.
Na nowo odkrywać świat:
" Poza łuną, w ciemnych deskach drewnianego sufitu, rozróżniałam wszystkie słoje i prążkowania. Poniżej w powietrzu unosiły się drobiny kurzu - każda, niczym księżyc, o jasnej i ciemnej stronie. Niezliczone miniaturowe planety wirowały wokół siebie w niebieskim tańcu."
Smakować nowe życie:
"Moje zęby bez kłopotu odszukały ciepłe podgardle, a szczęki zacisnęły się dokładnie w tym punkcie , w którym temperatura tętna była najwyższa.
Było to równie proste jak wgryzanie się w kostkę masła... Smak krwi mnie nie zachwycił, była jednak gorąca i mokra, i gdy ją łykałam łapczywie przynosiłam ulgę spierzchniętemu gardłu. Puma szarpała się pode mną coraz mniej energicznie, zakrztusiła się, charknęła i jej ryki ucichły...."

Zatracać się w Edwardzie:
"... skóra Edwarda, jego wargi, jego dłonie wnikają wgłąb mnie aż po same kości, Że dotykają samej mojej duszy. Nigdy nie podejrzewałam, że to możliwe, bym mogła kochać go jeszcze bardziej.
Mój stary umysł nie byłby zdolny poradzić sobie z taka ilością miłości, Moje stare serce nie byłoby dość silne by ją udźwignąć."


Byłam Bellą, która za wszelką cenę ratuje swoją córkę. Doskonale ją rozumiałam. Na pewno postąpiłabym tak samo. Nie byłabym sobą gdybym się nie popłakała, kiedy żegnała się z Renesme...
" Kocham cię - powiedziałam jej. - Bardziej niż cokolwiek na świecie. 
- Ja też cię kocham, mamusiu - odparła. Dotknęła wiszącego na swojej szyi medalionu, który zawierał teraz miniaturową fotografię naszej trzyosobowej rodziny. - Zawsze będziemy razem.
- Zawsze będziemy razem w naszych sercach - poprawiłam ją najcichszym z szeptów - ale jeśli okaże się to dziś konieczne, będziesz mnie musiała opuścić..."
No, która matka po takich słowach nie ryczała by jak bóbr?


Zazdroszczę Belli cudownej miłości, doskonałego partnera, szczęśliwej rodziny, życia bez zmarszczek i cellulitu, nieśmiertelności....

Odkąd zaczęłam czytać "Zmierzch" z ciekawością i bez obaw spoglądam ludziom w oczy... i tylko raz moje serce zamarło na widok przystojnego faceta ze złotym spojrzeniem...


Smutno mi, że to już koniec. :(
Będę tęsknić za Edwardem i Jacobem. Z pewnością wrócę do deszczowego Forks...
Mam nadzieję, że Stephanie Meyer wyciągnie jeszcze jakiegoś asa z rękawa...  może kolejna wizyta Volturich, gdy Renesme dorośnie? Oczekiwane Midnight sun?

Tytuł oryginalny: Breaking Dawn
Autor: Stephenie Meyer
Przełożyła z angielskiego: Joanna Urban
Wydawnictwo Dolnośląskie. Grupa wydawnicza Publicat S.A.
Cena z okładki:



1 maja 2016

O złym aniele i boskim diable - "ja, anielica" Katarzyna Berenika Miszczuk



"Wolnym krokiem szliśmy za świętym Piotrem uliczką wyłożoną różowym marmurem. Dookoła nas wszystko było czyste i kolorowe. Dominowały pastele, nie było zdecydowanych barw..."
Ella Fitzgerald - Cheek To Cheek


Niebo jest piękne. Cukierkowe, pastelowe, różowe. Chmurki jak wata cukrowa. Jezus celebryta robiący sobie przejażdżki swoim białym, sportowym wozem. Takie amerykańskie miasteczko z idealnie przystrzyżonymi trawnikami, białym płotkiem wokół domu. Od razu skojarzyło mi się z filmem "Edward nożycoręki".

"ja, anielica" czytało mi się równie szybko i przyjemnie jak pierwszą część "ja, diablica". Troszkę się obawiałam, że będzie to powrót do momentu śmierci Wiktorii Biankowskiej i tym razem spór wygra anioł... nie będzie Beletha... na szczęście autorka nie popełniła tego błędu. "ja, anielica" jest kontynuacją pierwszego tomu. 

Irytujący mnie początek - Wiki u boku Piotrusia (jak czytaliście recenzje poprzedniej części na pewno wiecie o czym piszę). Na szczęście szybko pojawił się "tajemniczy nieznajomy"...
"Obok mnie, w czarnym płaszczu, niedbale rozpiętym pod szyją, stał przystojny chłopak. Szeroki kaptur opadał płasko na jego plecy. Płatki śniegu osiadały mu na włosach i długich czarnych rzęsach... Tym razem nie ułożył czarnych włosów w sztywnego irokeza. Opadały mu na niesamowite złote oczy..."
Czarujący nieznajomy, z zielonym, smakowitym jabłkiem. Wystarczy jeden kęs...
"Zawsze lubiłam bajki. Jak więc się to stało, że nie wyniosłam z nich żadnej nauki? W końcu gdy by Królewna Śnieżka nie zjadła jabłka od nieznajomej staruszki, to nie wpadłaby w śpiączkę. Bądź w zaczarowany sen... A ja jak ostatnia sierota, nie dość, że wzięłam od nieznajomego jabłko, to jeszcze je zjadłam. No i jak moja prapra...prababka Ewa pierwsze, co zrobiłam, to poczęstowałam jabłkiem swojego faceta."

Dzięki temu jabłku Wiki i Piotruś odzyskali pamięć, a do tego oboje posiedli diabelskie moce. Wplatani w intrygę diabelsko-anielską dostali się do Nieba, gdzie nieźle namieszali. W swoim sercu też nieźle zamieszała Wiki - z czego osobiście się niezmiernie cieszę.

Przyznam, że odrobinę nużyły mnie zabawy w kotka i myszkę  (jak w pierwszej części), kiedy ścigali się ze złymi mocami nieba. W jedne drzwi wpadali w inne wypadali... Tom&Jerry ;-)

Podobnie jak w pierwszej części jest wiele wesołych sytuacji:
"-Czemu wyszliśmy? - zapytałam zaciekawiona.
- Bo w Niebie nie wolno palić - z uwielbieniem wypuścił dym nosem."

"Aż miałam ochotę powiedziec do niego "avada kedavra" i zamachać palcem jak Harry Potter. Powstrzymałam się, bo i tak nie zrozumiałby aluzji..."

"Chcę dożyć późnej starości i dręczyć wnuczęta przypalonymi ciastkami własnej roboty."

Książka jako całość ogromnie mi się podobała. Jestem wciąż zauroczona boskim Belethem...
"Beleth pochylił się w  moją stronę i przytulił mnie do swojej szerokiej piersi. Pachniał morską bryzą i orientalnym kadzidłem. Silne mięśnie rysowały się pod koszulą. NA szyi miał tajemniczy wisior złożony z wielu koralików, przypominający muzułmański różaniec. Beleth był taki, jakiego zapamiętałam. Seksowny płomień Boga."
Mrrr... ciacho!

"Beletha nigdzie nie było widać... To ja właśnie podjęłam męską decyzję o rozstaniu z Piotrem i wyznaniu diabłu, że wygrał i że mi się jednak podoba, a on sobie gdzieś idzie?...
Nie lubił przegrywać, Udowodni Wiktorii, że nie przegrał.
-Marzy ci sie Tartar, śmiertelniku? - mruknął do siebie.
Jego usta rozciągnęły się w złośliwym uśmiechu.

-Nic prostszego..."

Już nie mogę doczekać się aż połknę trzeci tom - " ja, potępiona"

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo WAB