"I have died everyday waiting for you
Darling don't be afraid
Darling don't be afraid
I have loved you for a thousand years
I'll love you for a thousand more
"
Christina Perri - A Thousand Years
Dziękuję wszystkim, którzy codziennie, od trzech tygodni, zaglądają na blog w oczekiwaniu na wpis. Przepraszam, że tak długo go nie było. Praca, dom, praca, dom..... plac zabaw... Tak wiem, tylko winny się tłumaczy. Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś lepiej zorganizować.
Czytanie książki zajęło mi sporo czasu. 716 stron to zdecydowanie nie jest lekka lektura - swoje waży. Dlatego czytałam ją głównie późnym wieczorem i nocą - po zmierzchu... Ciężko było ją upchnąć do torebki. Nie pogniewałabym się, gdyby książka podzielona była na dwa tomy. Na pewno czytałoby mi się ją o wiele szybciej.
Bardzo sympatycznie czytało mi się księgę drugą - oczami Jacoba. Można się przy niej ogromnie uśmiać. Szczególnie podczas przekomarzania Blondyny z Wilkiem:
"Hej, wiesz, co to jest, ma jasne włosy i mózg? - Dokończyłem nie czekając na odpowiedź: - Golden retriever."
Postrzeganie świata przez Jacoba, Jego myśli i kontakty ze sforą, to była bardzo fascynująca lektura. Z niecierpliwością oczekuję na Zmierzch oczami Edwarda....
Nie widziałam drugiej części ekranizacji "Przed świtem", więc księga Bella była mi całkowicie nieznana. Ogromnie mnie pochłonęła. Przeczytałam ją najszybciej ze wszystkich, w jedno popołudnie i wieczór. Wspaniale było znów stać się Bells.
Na nowo odkrywać świat:
" Poza łuną, w ciemnych deskach drewnianego sufitu, rozróżniałam wszystkie słoje i prążkowania. Poniżej w powietrzu unosiły się drobiny kurzu - każda, niczym księżyc, o jasnej i ciemnej stronie. Niezliczone miniaturowe planety wirowały wokół siebie w niebieskim tańcu."
Smakować nowe życie:
"Moje zęby bez kłopotu odszukały ciepłe podgardle, a szczęki zacisnęły się dokładnie w tym punkcie , w którym temperatura tętna była najwyższa.
Było to równie proste jak wgryzanie się w kostkę masła... Smak krwi mnie nie zachwycił, była jednak gorąca i mokra, i gdy ją łykałam łapczywie przynosiłam ulgę spierzchniętemu gardłu. Puma szarpała się pode mną coraz mniej energicznie, zakrztusiła się, charknęła i jej ryki ucichły...."
Zatracać się w Edwardzie:
"... skóra Edwarda, jego wargi, jego dłonie wnikają wgłąb mnie aż po same kości, Że dotykają samej mojej duszy. Nigdy nie podejrzewałam, że to możliwe, bym mogła kochać go jeszcze bardziej.
Mój stary umysł nie byłby zdolny poradzić sobie z taka ilością miłości, Moje stare serce nie byłoby dość silne by ją udźwignąć."
Byłam Bellą, która za wszelką cenę ratuje swoją córkę. Doskonale ją rozumiałam. Na pewno postąpiłabym tak samo. Nie byłabym sobą gdybym się nie popłakała, kiedy żegnała się z Renesme...
" Kocham cię - powiedziałam jej. - Bardziej niż cokolwiek na świecie.
- Ja też cię kocham, mamusiu - odparła. Dotknęła wiszącego na swojej szyi medalionu, który zawierał teraz miniaturową fotografię naszej trzyosobowej rodziny. - Zawsze będziemy razem.
- Zawsze będziemy razem w naszych sercach - poprawiłam ją najcichszym z szeptów - ale jeśli okaże się to dziś konieczne, będziesz mnie musiała opuścić..."
No, która matka po takich słowach nie ryczała by jak bóbr?
Zazdroszczę Belli cudownej miłości, doskonałego partnera, szczęśliwej rodziny, życia bez zmarszczek i cellulitu, nieśmiertelności....
Odkąd zaczęłam czytać "Zmierzch" z ciekawością i bez obaw spoglądam ludziom w oczy... i tylko raz moje serce zamarło na widok przystojnego faceta ze złotym spojrzeniem...
Smutno mi, że to już koniec. :(
Będę tęsknić za Edwardem i Jacobem. Z pewnością wrócę do deszczowego Forks...
Mam nadzieję, że Stephanie Meyer wyciągnie jeszcze jakiegoś asa z rękawa... może kolejna wizyta Volturich, gdy Renesme dorośnie? Oczekiwane Midnight sun?
Tytuł oryginalny: Breaking Dawn
Autor: Stephenie Meyer
Przełożyła z angielskiego: Joanna Urban
Wydawnictwo Dolnośląskie. Grupa wydawnicza Publicat S.A.
Cena z okładki:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz