"Słychać takty marsza weselnego... To najkomiczniejsza muzyka, jaką znam...
Wiesz, córeczko, że te akordy wydobywają się z organów, kiedy pan ubrany jak pingwin i pani przebrana za bezę idą w stronę ołtarza, gdzie zaraz połączy ich ksiądz?... To taka ironiczna melodyjka poprzedzająca katastrofę."
Felix Mendelssohn - Bartholdy - Marsz weselny
Przeglądając blogi recenzenckie natknęłam się na recenzje tejże książki. Same pozytywy, więc gdy zobaczyłam ją na półce w bibliotece nie wahałam się ani chwili. Nie zajrzałam do środka - tak jak sobie obiecałam po "Intrygantkach"... Podział na role.... ta... nie byłam zachwycona. Ale przyznam, że w tym konkretnym przypadku, kompletnie mi to nie przeszkadzało.
Książka gwarantuje jedno popołudnie wyjęte z życia. Udało mi się ją odłożyć tylko na chwilę, ale wciąż zastanawiałam się: Jak skończy się ta historia? Na szczęście książka nie jest gruba więc szybko dobrnęłam do końca.
Książka gwarantuje jedno popołudnie wyjęte z życia. Udało mi się ją odłożyć tylko na chwilę, ale wciąż zastanawiałam się: Jak skończy się ta historia? Na szczęście książka nie jest gruba więc szybko dobrnęłam do końca.
"Tektonika uczuć. Przypomnij sobie, rozmawialiśmy o tym któregoś wieczora. Uczucia przemieszczają się jak płyty, które tworzą Ziemię. Kiedy się poruszają, kontynenty zderzają się ze sobą, powstają gwałtowne przypływy, wybuchy wulkanów, tsunami, trzęsienia ziemi... Coś takiego ostatnio przeżyliśmy."
To historia młodej pary. Kapryśnej kobiety, która pokazuje, w jak beznadziejny sposób można zabić miłość. Jestem pewna, że dzieje się tak w wielu związkach na świecie. Prowodyrami całego zajścia nie zawsze są kobiety. Prawdopodobnie wina leży na równi po stronie kobiet jak i mężczyzn. Zastanawiam się czy sama kiedyś nie wpadłam w taka pułapkę... hm?... Tak zamieniłam pewną miłość w nienawiść...
"Kiedy kobietę trzyma przy życiu czyjaś miłość i nagle ta miłość zostaje jej odebrana, żeby nie umrzeć, musi zamienić to uczucie na inne, równie silne: nienawiść."
Jak przystało na Schmitta jest to książka godna polecenia. Książka o życiu, do przemyślenia, do przetrawienia. Z mnóstwem wspaniałych cytatów do zapisania, do zaindeksowania. I przytoczony piękny wierszo o matce Baudelaire'a, który pewnie docenić potrafi tylko matka. Polecam.
"Kto jest dobry? Kto zły? Nie ma ludzi dobrych i złych, są tylko złe albo dobre uczynki. I ludzie, którzy miotają się między nimi."
"Jesteśmy niesprawiedliwi wobec naszego ciała: przypominamy sobie o nim dopiero, kiedy dzieje się coś złego, a kiedy je coś boli, mamy mu to za złe."
"Autor staje się stary dopiero wtedy, kiedy już nie przemawia do młodych."
Informacje o książce:
Tytuł: Tektonika uczuć
Tytuł oryginalny: La tectonique des sentiments
Tytuł oryginalny: La tectonique des sentiments
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Przekład: Barbara Grzegorzewska
Fotografia na okładce: Światosław Lenartowicz
Wydawnictwo Znak, Kraków 2008
Stron: 142
Egzemplarz wypożyczony z biblioteki.
Stron: 142
Egzemplarz wypożyczony z biblioteki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz